Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Oficjalny awans potwierdzony. Zastępca została komendantem Straży Miejskiej w Zielonej Górze. Jedyna kobieta na takim stanowisku w regionie

Wideo
od 12 lat
Dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Miejskim Dariusz Mach wręczył awans w piątek, 1 marca. Agnieszka Pawłow dotychczasowa zastępca komendanta Straży Miejskiej w Zielonej Górze została komendantką. Wcześniej była komendantką SM w Żarach i Krośnie Odrzańskim.

Przypominamy rozmowę z szefową Straży Miejskiej w Zielonej Górze Agnieszką Pawłow.

Agnieszka Pawłow jest zastępcą komendanta Straży Miejskiej w Zielonej Górze. W tej służbie jest od 2008 roku

Oficjalny awans potwierdzony. Zastępca została komendantem S...

Straż Miejska kojarzy mi się z mandatami.
Nie jestem tego zdania. Dla mnie interwencja, którą podejmuje strażnik, jest załatwiona nie wtedy, kiedy mi przyniesie z miasta, mówiąc w cudzysłowie 5 mandatów, 10 pouczeń i 4 przypadki, których konsekwencją będzie skierowanie do sądu wniosków o ukaranie, ale wtedy, kiedy jest cisza, spokój, ład i porządek, tzn. że interwencję trzeba załatwić w taki sposób, żeby nie wróciła i obie strony były zadowolone. Wiem, że kompromis, to sytuacja, w której żadna ze stron nie jest zadowolona, ale jakoś problemy mieszkańców naszego miasta, trzeba rozwiązywać. To jest moje podejście. Nie rozliczam strażników za mandaty, tylko za załatwienie sprawy, czyli rozwiązanie problemu mieszkańca.
To, co ludziom w straży przeszkadza, to jest to, że jest restrykcyjna, czasami trzeba sięgnąć po bloczek mandatowy.

W 2008 roku pisaliśmy w Gazecie Lubuskiej, że była Pani jedną z pierwszych kobiet w Polsce na stanowisku Komendanta Straży Miejskiej. To było w Żarach. Potem była Pani komendantką w Krośnie Odrzańskim. A od zeszłego roku pełni Pani obowiązki komendanta Straży Miejskiej w Zielonej Górze. Jest Pani kobietą, która nie boi się wyzwań?
Pamiętam ten artykuł o babie do dzisiaj [śmiech]. W województwie lubuskim jestem jedyną komendantką straży miejskiej. Jak zaczynałam, to w Kargowej była pani Kasia komendantką, ale nie pamiętam, jak długo. W Żarach był konkurs na takie stanowisko, do którego przystąpiłam. Miesiąc trwało, zanim komisja podjęła decyzję. Może jestem w błędzie, ale taki mam wniosek, że wprawdzie zaprezentowałam się najlepiej, ale z drugiej strony, były wątpliwości, bo jestem kobietą. W Krośnie Odrzańskim było podobnie. Wytypowano dwie osoby, w tym mężczyznę, który też miał doświadczenie na takim stanowisku. Znów był moment zawahania komisji, ale już nie tak długi.

Straż miejska to nadal miejsce, w których kobiet w mundurze nie ma dużo.
W Krośnie miałam jedną dziewuszkę i chłopaków, w Żarach nie było inaczej. Tak samo jest w Zielonej Górze. Zarządzam mężczyznami. Mam takie poczucie, że to są moje chłopaki. Z jednej strony mają robić, co im każę, a z drugiej poszłabym za nimi w ogień. Jestem niczym żelazna dama. Emocje mocno trzymam na wodzy. Nam kobietom jest z reguły ciężko, szczególnie, kiedy w grę wchodzi rodzicielstwo. Ale mamy też zalety. Kiedy przyszłam do Krosna, ówczesny burmistrz, obecny wojewoda Marek Cebula przedstawiał swoich pracowników na forum „Gmina przyszłości” i wywołał mnie. Jeszcze nie miałam munduru, wyszłam po cywilnemu. Powiedział: „Tak proszę państwa, kobieta. Może to się sprawdzi, bo kobiety są chyba lepiej poukładane”. To mi utkwiło w głowie. Minęło 10 lat współpracy. Zmiana odbyła się dla mnie bardziej na zasadzie przyjęcia nowego wyzwania, niż pożegnania się. Do dzisiaj mam bardzo dobre relacje z panem wojewodą, panem starostą krośnieńskim i pracownikami. Myślę, że nikt o mnie złego słowa nie może powiedzieć, chyba tylko to, że odeszłam. Ale na pewno zrozumieli, że zwyczajnie potrzebowałam zmiany i wyzwania.

Przyznaje, że nie musi w pracy rzucić wiązankę, żeby pracownicy słuchali
Przyznaje, że nie musi w pracy rzucić wiązankę, żeby pracownicy słuchali Mariusz Kapała / GL

Opisaliśmy ostatnio w GL historie kilku kobiet z Zielonej Góry, które zmieniły swoje życie o 180 stopni. Rzuciły swoją wieloletnią pracę i zostały kierowcami autobusów MZK. Wiele innych kobiet w komentarzach pod linkiem do artykułu na Facebooku, podziwiało te panie. Pisały, że też tak by chciały zacząć wszystko od nowa. Co sprawiło, że chciała Pani pracować w straży miejskiej?
Szczerze? Skończyłam prawo i zawsze ta praworządność mnie ciągnęła. Lubię, jak jest wszystko poukładane, lubię ład i porządek od linijki. Wszystko muszę mieć rozplanowane. Przyglądałam się służbom mundurowym, ale 6 - 9 miesięcy na szkolenie nie wchodzi w grę, kiedy w domu jest trzymiesięczne dziecko. Patrzyłam na to racjonalnie. Poszukałam czegoś na miejscu. Pracowałam w firmie prywatnej. Zaczęło się żartobliwie. Koleżanka powiedziała, że przyjmowali do straży miejskiej, ale pewnie tylko mężczyzn. A ja odpowiedziałam: „No co ty? Pójdę i przyjmą mnie”. Ale nie planowałam nowej pracy, tak to tylko powiedziałam. Po jakimś czasie zadzwoniła, wypomniała mi to i powiedziała, że znów jest nabór do straży. Poczułam się zobligowana i złożyłam dokumenty.

Jako dziecko bawiła się Pani częściej lalkami czy pistoletami i samochodami?
Troszkę byłam jednak takim wybij okno. Lubiłam wejść na drzewo, ale nie uciekałam też od lalek. Absolutnie nie można powiedzieć, że jestem feministką, w żadnym wypadku. Kiedy ktoś mnie pyta o równouprawnienie, zawsze mówię, czy ma być wersja poważna, czy z przymrużeniem oka. Poważnie odpowiadam, że jesteśmy różni pod względem psychicznym i fizycznym. Kobieta i mężczyzna tej samej postury i tej samej wagi, będą mieli inną siłę fizyczną, bo tak jesteśmy skonstruowani, nie mówiąc już o różnicach pod względem emocjonalnym. A jeszcze kwestia dzieci… A wersja z przymrużeniem oka? Nigdy nie powiem, że jakiś facet mi dorówna. [śmiech]
Nie widzę siebie jako feministki. Uważam, że jest wolność wyboru, jeśli kobieta spełnia się w tym, że jest w domu, sprząta, gotuje (mówimy o wyborze, bo mamy takie czasy, że nie zawsze jest to wybór, może być konieczność), to dlaczego jej to odbierać? Ja na przykład lubię piec i się w tym sprawdzam. Nieraz słyszałam: „Jakoś nie widzę pani przy garach”. Jak trzeba gotować, to gotuję. Nie czuję się z tego powodu gorzej, ani niczego mi to nie ujmuje w męskim zawodzie, który wykonuję. A z drugiej strony, to że jestem kobietą nie przeszkadza mi, żeby, jak to ktoś kiedyś o mnie powiedział, strzelić z bata tak, żeby wszyscy do pionu stanęli. Może jestem ewenementem, ale nie sądzę. Mam wrażenie, że kobiety chcą być za bardzo męskie. Nie muszę rzucić wiązanką, ani wykonywać obraźliwych gestów, żeby wywołać posłuszeństwo.

W domu też Pani rządzi? Czy jest uprawnienie?
[Dłuższa chwila zastanowienia i wdech]. W domu nieraz, jak się ścierałam z mężem, to iskry leciały. Oboje jesteśmy silnymi osobowościami. Ale, jak mi ktoś powiedział: „Gdybyś miała pantofla, to byś go wyrzuciła z domu po trzech dniach”. Taka jest prawda, że za silnym mężczyzną, stoi silna kobieta. To w jakiś sposób działa w obie strony. Po tylu latach bycia razem, jeśli któreś za bardzo się na coś zaprze, drugie stwierdza, że trzeba odpuścić.

Szefowa strażników miejskich podkreśla, że w pracy nie chodzi o mandaty, ale o to, żeby był porządek i ład
Szefowa strażników miejskich podkreśla, że w pracy nie chodzi o mandaty, ale o to, żeby był porządek i ład Mariusz Kapała / GL

W ubiegłym roku została Pani Prefektem Lubuskim Krajowej Rady Komendantów Straży Miejskich i Gminnych RP. Działa Pani w tym stowarzyszeniu ponad 10 lat. Co chcecie osiągnąć?
Liczymy na zmianę rozporządzenia mundurowego, które za mało określa, jest przestarzałe, bo to jedyne, jakie było. Mamy przygotowane nowe od A do Z, wystarczy je tylko puścić w proces legislacyjny i podpisać przez odpowiedniego ministra. Zależy nam także na zmianach w zakresie uprawnień straży. Po słynnej akcji na Odrze, Komisja Porządku Publicznego Związku Miast Polskich poprosiła mnie o wystąpienie z uwagi na to, że to w Krośnie wszystko się zaczęło. Potem wspólnie z innymi komendantami straży przygotowaliśmy 128 stron zmian, teraz tylko ktoś musi nas wysłuchać.

Co najszybciej chcielibyście zmienić?
Najprostsze jest to, co dotyczy chyba 95 procent dorosłych, czyli kierowców. Ktoś jedzie pod prąd na jednokierunkowej, a stoi tam strażnik i nie reaguje. A on nie może zatrzymać tego kierowcy. Mamy bardzo szerokie uprawnienia w kwestii parkowania, a jeśli chodzi zatrzymanie w ruchu, to tyko B1, zakaz ruchu w obu kierunkach. Ponadto, w kwestii ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminie, możemy sprawdzić, jeśli ktoś nie złożył deklaracji, ale nie mamy uprawnień, żeby zweryfikować, kiedy w domu mieszka pięć osób, a deklaracja jest na dwie. Takich spraw jest więcej.

Jest niczym żelazna dama. To jedyna kobieta na takim stanowisku w Lubuskiem | WIDEO
Mariusz Kapała / GL

Chcielibyście więcej uprawień, a w wielu gminach, straże po likwidacji nie wróciły.
To też jest warte zmiany, że jesteśmy formacją warunkową, o naszej przyszłości decydują radni. Boom na likwidację straż miejskich i gminnych był po likwidacji fotoradarów. Jeśli tylko tym strażnicy się zajmowali, okej. Ale, ile takich było, to pytanie zasadnicze. Różne kontrole zbiorników bezodpływowych, czy inne, oczywiście mogą robić urzędnicy, tylko, że oni dostają upoważnienie na daną kontrolę, wysyłają zawiadomienie, ustalają termin, a my mamy patrol mobilny, który natychmiast dojedzie. W Zielonej Górze, Gubinie nastąpiły reaktywacje straży. W Polsce było ich sporo. Strażnicy potrzebni są szczególnie w małych gminach. Jeden – dwóch strażników jest w stanie dużo zrobić z regulaminu utrzymania czystości i porządku w gminach wynikającego z ustawy. Tam, gdzie straż jest likwidowana, w ciągu pół roku jest zatrudnionych dwóch – czterech urzędników, żeby robili to, co wcześniej strażnicy. A my jesteśmy do tego przeszkoleni.

Rozmawiała Eliza Gniewek-Juszczak

Agnieszka Pawłow

1 marca 2024 r. awansowała z zastępcy na Komendanta Straży Miejskiej w Zielonej Górze.
W Straży Miejskiej pracuje od 2008 roku, na stanowiskach komendanta od 2011 roku. Skończyła prawo. Jako pierwsza kobieta została uhonorowana za działalność na rzecz straży i porządku publicznego przez Krajową Radę Komendantów Straży Miejskich i Gminnych w 2018 roku. Od 2023 roku jest Prefektem Lubuskim Krajowej Rady Komendantów Straży Miejskich i Gminnych RP. Wcześniej była zastępcą i sekretarzem oddziału tego stowarzyszenia. Została również wyróżniona medalem na rzecz działalności w straży miejskiej przez Straż Miejską Miasta Krakowa z okazji 30- lecia tamtejszej jednostki. Za działalność w sprawie ochrony wód została odznaczona Medalem za Zasługi dla Wędkarstwa przez Polski Związek Wędkarski. Lubi wędkować. Jest mężatką. Ma dwoje dzieci.

Czytaj też:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Wróć na nowasol.naszemiasto.pl Nasze Miasto