Znikają robinie akacjowe, a z nimi całe pszczele pasieki. W innych spada produkcja

Łukasz Koleśnik
Łukasz Koleśnik
Odwiedziliśmy pasiekę pana Eugeniusza z Gęstowic. Ten przyznaje, że w regionie pszczelarze mają coraz trudniej, ze względu na wycinkę robinii akacjowych.
Odwiedziliśmy pasiekę pana Eugeniusza z Gęstowic. Ten przyznaje, że w regionie pszczelarze mają coraz trudniej, ze względu na wycinkę robinii akacjowych. Łukasz Koleśnik
Lubuscy pszczelarze głośno mówią o wycince robinii akacjowych. Pszczoły pozbawiane są największego źródła pokarmu.

Odwiedzamy Eugeniusza Jankowieckiego w Gęstowicach (gmina Maszewo). Jest prezesem lokalnego koła pszczelarskiego, które liczy 470 rodzin pszczelich (zarejestrowanych). - Pszczoły to praktycznie całe moje życie - przyznaje starszy mężczyzna. - Zajmuje się nimi od 50 lat!

Pan Eugeniusz przyznaje, że sytuacja pszczelarzy w całym regionie jest coraz trudniejsza. - Robinii akacjowych w okolicy zostało już naprawdę niewiele - mówi mieszkaniec Gęstowic. - A alternatyw za bardzo nie mamy. Obecnie wywozimy pszczoły na pola rzepaku, jednak ten rzepak nie jest najlepszy, ponieważ rośnie na bardzo lichej ziemi...

- Wycinka robinii akacjowych boli mnie tym bardziej, ponieważ potrafi ona dobrze się przyjąć na słabych gruntach, których w naszej okolicy jest zdecydowana większość - dodaje E. Jankowiecki. - Martwi mnie też, że nie widać nasadzeń, które zastąpiłyby te robinie.

Odbija się to też na produkcji poszczególnych pasiek. - Wydajność jest dużo mniejsza niż w przeszłości - mówi pan Eugeniusz. - W ciągu ostatnich dwóch lat produkcja w mojej pasiece zmniejszyła się o 40 proc.

Rejonowe Koło Pszczelarzy wysłało pismo do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej Górze. - Rozmawiamy o tym problemie. Staramy się go rozwiązać. Lasy Państwowe sugerują, że pszczelarze sami powinni sadzić robinie. Problem w tym, że nie mamy gdzie... - wyjaśnia E. Jankowiecki.

Ponadto pszczelarze wskazują również, że kiedyś okolice Krosna Odrzańskiego i Cybinki były pełne robinii akacjowych, ale to drzewostany w tym regionie zostały najbardziej dotknięte przez wycinkę.

Pszczelarze w powiecie krośnieńskim rezygnują. Warunki nie pomagają i nie ma zastępców

W samej gminie Maszewo wiele osób zajmowało się pszczelarzem. Jednak w ostatnich latach ta liczba zmniejsza się. Jednym z powodów są pogarszające się warunki przyrodnicze dla pszczół, które wskazują pszczelarze. Innym - brak zastępców.

- Ubyło tych pasiek w ostatnim czasie - mówi pan Eugeniusz. - W Rybakach było kilka dużych, stacjonarnych pasiek i już ich nie ma. Młodych nie widać, którzy mieliby przejąć schedę po dziadkach czy rodzicach. Ale obecna sytuacja ich nie zachęca do tego, aby tę pracę kontynuować.

Pan Eugeniusz ma jednak to szczęście, że ma mu kto pomagać. Pszczołami zajmuje się też jego małżonka oraz syn. - Jest jeszcze kilku takich pszczelarzy w naszej okolicy, którzy mają komu zostawić swoje zasieki - dodaje mieszkaniec Gęstowic. - Liczymy na to, że nasi pszczelarze się utrzymają, bo pszczoła jest niezwykle ważna dla środowiska.

Pomagają gmina i rolnicy

Pszczelarze mogą jednak liczyć na pomoc m.in. okolicznych rolników.- Na terenie gminy Maszewo gospodarze rolni zaczęli siać rzepak i w ostatnim czasie jest go więcej niż kiedykolwiek - przyznaje E. Jankowiecki. - Cieszymy się z tego, ponieważ to obecnie jedyne, duże źródło pokarmu dla pszczół.

Pszczelarzy wspiera również gmina Maszewo. - Jeśli chodzi o plany związane z planami, dotyczącymi gospodarki leśnej i drzewnej, to niewiele możemy zrobić, ponieważ te zostały zaakceptowane kilka lat temu i są realizowane przez poszczególne nadleśnictwa - wyjaśnia wójt gminy Maszewo, Dariusz Jarociński.

- Szukamy różnych rozwiązań. Staramy się siać jak najwięcej miododajnych roślin - dodaje D. Jarociński. - Jesteśmy też w kontakcie z rolnikami, którzy planują rozszerzać pola rzepakowe. Konieczna jest jednak różnorodność biologiczna. Jeśli chodzi o przyszłe nasadzenia, to nie powinniśmy się nastawiać tylko na robinie akacjowe, ale również klony, lipy, dęby - wymienia wójt.

Pracownicy gminy Maszewo oraz nadleśnictwa Krosno Odrzańskie już kilka lat temu zrobili wspólną akcję i posadzili las koło Radomicka. - Las mieszany, w którym rosną dęby i lipy. Ten ładnie się przyjął i rośnie - mówi D. Jarociński.

Dodaje, że chciałby by takich akcji było więcej i bardziej angażowali się w nie pszczelarze. - Jesteśmy przygotowani, aby zabezpieczyć sadzonki oraz wyznaczyć tereny przy drogach gminnych, gdzie można byłoby posadzić drzewa - podkreśla wójt.

Lasy Państwowe odpowiadają. Nie skupiamy się tylko na wycince robinii

Krzysztof Poczekaj, zastępca dyrektora ds. gospodarki leśnej w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej Górze jasno stwierdza, że zahamowanie procesu wycinki jest niemożliwe. Dodaje jednak, że Lasy Państwowe prowadzą działania hodowlane, które w pewnych etapach rozwojowych drzewostanów wiążą się z koniecznością ich wyrębu. Ale nie polega on głównie na wycince.

Przykładem jest teren Nadleśnictw Sulechów, gdzie występuje największe w Polsce oraz jedno z największych w Europie skupisko drzewostanów robiniowych. - Powierzchnia unikalnego w skali kraju obiektu wynosi 319,51 ha, a cały ten obszar, ze
względu na odmienny sposób zagospodarowania, nazwany został w 2020 roku „Lasami Górzykowskimi” - informuje nadleśniczy Jarosław Pańczuk.

- W kompleksie znajduje się pula drzewostanów przeszłorębnych wymagających działań gospodarczych - dodaje J. Pańczuk. - To oznacza, że działania hodowlane polegają na inicjowaniu odnowienia naturalnego „akacjowego” w miejscu wycięcia starych drzew i ewentualnym uzupełnieniu odnowienia sadzonkami robinii akacjowej.

- Poza tym założyliśmy plantację robiniową o pow. 2,67 ha w Leśnictwie Cigacice, gdzie spodziewamy się w bieżącym roku pierwszego kwitnienia i owocowania - wymienia nadleśniczy Pańczuk. - Corocznie pszczelarze bez problemu mogą lokalizować swoje pasieki w naszych lasach. W roku 2020 wydaliśmy 22 zgód (1544 pni pszczelich) na usytuowanie pasieki na terenach zarządzanych przez Nadleśnictwo. Takie udostępnianie gruntów leśnych jest bezpłatne.

To mowa o działaniach na terenie jednego nadleśnictwa. K. Poczekaj z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej Górze podkreśla, że na terenie dyrekcji powiela się najcenniejsze populacje robinii akacjowej poprzez wegetatywne odnawianie zrębów.
Dodaje również, że plan związany z wycinką robinii nie ma na celu likwidację gatunku, a jedynie kontrolę.

- Choć robinia nie znalazła się na liście gatunków inwazyjnych, która w przypadku uwolnienia do środowiska przyrodniczego mogłaby zagrozić gatunkom rodzimym lub siedliskom przyrodniczym, to w opinii Instytutu Ochrony Przyrody posiada cechy gatunku inwazyjnego - podkreśla zastępca dyrektora ds. gospodarki leśnej. - Musimy kontrolować spontaniczne rozprzestrzeninie się gatunku tego drzewa.

K. Poczekaj zaznacza, że chodzi o zachowanie odpowiedniego balansu. - Idąc naprzeciw oczekiwaniom społecznym, co roku produkujemy sadzonki robinii w szkółce leśnej w Rzeczycy w Nadleśnictwie Krosno Odrzańskie - mówi. - Mogłyby być one wykorzystywane do tworzenia, chociażby przez koła pszczelarzy, nowych lub uzupełnienia istniejących zadrzewień.

Nadleśnictwo Bogdaniec sprowadziło na swój teren dzikie pszczoły. Mają pomóc w rozbudowie ekosystemu:

ZOBACZ TEŻ WIDEO: Na co chorowaliśmy w powiecie nowosolskim w 2020 roku. Raport na podstawie analizy Sanepidu w Nowej Soli

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie