Podpalacze unicestwili najgrubszy dąb w Polsce!

Jolanta Paczkowska
Dąb Napoleon. Zdj. archiwalne.
Dąb Napoleon. Zdj. archiwalne. Beata Binder
Kilkusetletni Napoleon, najgrubszy polski dąb szypułkowy, rósł na skarpie pradoliny Odry w gminie Zabór, w powiecie zielonogórskim. Dziś w nocy został barbarzyńsko podpalony przez wandali. Tlił się od środka do rana. Kiedy strażacy przyjechali na miejsce, dogasili jedynie leżące drzewo. Straż została wezwana przez policję, którą zaalarmowali okoliczni mieszkańcy.

Napoleon mierzył 22 m. Jego obwód wynosił 10,5 m. Że to naprawdę niemało, można było się przekonać, próbując w kilkanaście osób obłapić drzewo. Ci, którzy mieli to szczęście, będą mogli z dumą o tym jedynie opowiadać innym, nie zachęcą już do przekonania się na własne oczy. Drzewo miało w środku olbrzymią dziuplę, do której mogło wejść jednocześnie kilkanaście osób. Jednak ta atrakcja przyciągała nie tylko wycieczki szkolne, ale często wandali, którzy urządzali sobie tutaj pikniki. Dlatego też Napoleon kilkakrotnie razy płonął. Ostatnio był podpalony w 2004 r., wówczas obumarły niemal wszystkie jego konary, jeden jednak przetrwał. Dąb miał imponujący pień i rozłożystą koronę...

Prokuratura Rejonowa w Zielonej Górze wszczęła postępowanie ws. pożaru tego pomnika przyrody. Pod kątem artykułu 187 par. 1 KK, zgodnie z którym; "kto niszczy, poważnie uszkadza wartość przyrodniczą prawnie chronionego terenu lub obiektu, powodując istotną szkodę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2".

Drzewo zostało wpisane na listę pomników przyrody powiatu zielonogórskiego jeszcze przed wojną. W 1920 r. władająca okolicą księżna Hermina von Schonaich-Carolath z wielką pompą nadała dębowi imię profesora Theodora Schubego, niemieckiego botanika i działacza ochrony przyrody, który zajmował się badaniami śląskich pomników przyrody. W 1936 r. drzewo wymieniono w "Księdze ochrony przyrody" starostwa zielonogórskiego. Obecna nazwa drzewa wzięła się z legendy głoszącej, że podczas wojny 1812 r. w, po przeprawie przez Odrę, odpoczywał tu sam Napoleon Bonaparte. Drzewo mogło jeszcze żyć i być atrakcją przez wiele lat. Takiej szansy mu jednak nie dano.

Beata Binder - nauczycielka PSP nr 1 w Nowej Soli - prowadziła swego czasu zajęcia z edukacji przyrodniczej pod hasłem "Śladami zielonych rekordzistów naszego regionu". Uczniów z następnej klasy nie będzie już mogła zaprosić na wycieczkę, by nauczyć, jak odróżnić "Napoleona" i "Chrobrego". Pomnika przyrody w Zaborze już nie ma. Następne pokolenia oglądać go będą tylko na zdjęciach.

Małą pociecha może dziś być jedynie świadomość, że może gdzieś rosną potomkowie tego niedocenionego pomnika przyrody. Na pewno znajdziemy taki w Jeziorach Wysokich, ale ile minie lat, zanim będzie on taką samą potęgą? Na głupotę nie ma ciągle lekarstwa.

Tajemnica Marchewki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie