Prezydencja od kuchni. Wojskowi kucharze promują polskie smaki w Brukseli

Andrzej LisZaktualizowano 
Starszy szeregowy Magdalena Buganik z 10. Brygady Kawalerii Pancernej ze Świętoszowa.
Starszy szeregowy Magdalena Buganik z 10. Brygady Kawalerii Pancernej ze Świętoszowa. Justyna Kedra
05.07.2011. Bruksela. Wojskowi kucharze będą promować polskie smaki na międzynarodowych salonach. Przygotują przyjęcie z okazji rozpoczęcia przez Polskę Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Wśród nich jest starszy szeregowy Magdalena Buganik z 10. Brygady Kawalerii Pancernej ze Świętoszowa.

Na przyjęcie wydane przez Polskiego Przedstawiciela Wojskowego przy NATO zaproszeni zostali wojskowi dyplomaci akredytowani przy NATO i Unii Europejskiej -Tym razem nie będziemy gotować żołnierskiej grochówki - wyjaśnia płk Leszek Staniszewski z Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych. - Będzie za to bogactwo innych tradycyjnie polskich smaków.

Wojskowi kucharze na przystawkę podadzą trzy rodzaje ryb: wędzonego łososia bałtyckiego z sosem chrzanowym, grillowanego sandacza z sosem koperkowym i gotowanego pstrąga z sosem porowym. Jako danie główne na brukselskich salonach pojawi się pierś z kaczki na modrej kapuście z gruszką i żurawiną. Deser będzie nieco mniej tradycyjny - Przygotujemy deser z passiflory w czekoladzie - dodaje płk Staniszewski.

- To jedno z naszych popisowych dań. Staramy się prezentować bogactwo polskich smaków. Jednocześnie chcemy pokazać, że twórcze połączenie tradycji i kulinarnych nowinek może przynieść niezwykle ciekawe rozwiązania.

Oprócz obiadu, dla zaproszonych gości będzie przygotowanych jeszcze wiele innych atrakcji kulinarnych. Będą rybne przekąski na zimno. Będą kopytka z pulpecikami, bigos, żurek oraz pierogi z mięsem i kapustą. Na amatorów polskich wędlin, kabanosów, domowego smalcu, ogórków kiszonych i grzybów będzie oczekiwał stół wiejski. Nie zabraknie typowo polskich słodkości: sernika, makowca czy piernika.

Wojskowi kucharze do Brukseli jadą nieprzypadkowo. Wspólnie z kolegami z Czech, Słowacji i Węgier przygotowywali już przyjecie z okazji rocznicy akcesji do NATO. W ubiegłym roku, pod wodzą płk Staniszewskiego zdobyli dwa wyróżnienia podczas Kulinarnego Pucharu Świata odbywającego się Luksemburgu. Wcześniej przywieźli dwa brązowe medale z Olimpiady Kucharskiej w Erfurcie.

- Puchar Świata czy Olimpiada Kucharska to imprezy, na które przyjeżdżają najlepsi kucharze na świecie, to środowisko mistrzów w swoim fachu, prawdziwych artystów. Stanąć z nimi w szranki i jeszcze wrócić z tej rywalizacji z tarczą to dla nas wielki honor - przyznaje płk Staniszewski. - Przy okazji można się naprawdę wiele nauczyć.

Czternastoosobowa drużyna składa się z najlepszych kucharzy w polskim wojsku. Na co dzień służą lub pracują w jednostkach Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Inspektoratu Wsparcia. Gotują tradycyjną żołnierską grochówkę lub schabowego z kapustą. Jednak, jak wielokrotnie już to udowodnili, potrafią również przyrządzić wykwintne dania, które wzbudzają uznanie najbardziej wybrednych smakoszy.

Jak podkreślają nasi kucharze, pomimo że wojskowa grochówka z kuchni polowej oraz gotowanie na konkursach kulinarnych to dwa różnie światy, w obydwu sytuacjach trzeba być profesjonalistą i wkładać dużo serca w to co się robi. - W wojskowej stołówce lub na poligonie gotujemy według ściśle określonych receptur, ze standardowych produktów - mówi st. szer. Magdalena Buganik.

- Na konkursach liczy się kreatywność. Tam kucharz musi wykazać się swoją innowacyjnością i artystyczną wizją, a jednocześnie mistrzowskim opanowaniem rzemiosła. Jednak jak zaraz dodaje ugotowanie dobrej grochówki to też wielka sztuka i wcale nie jest pewne, że każdy szef kuchni z wykwintnej restauracji sprawdziłby się na poligonie, gotując dla wygłodniałej kompanii wojska, która właśnie wróciła z nocnych manewrów.

Nasi kucharze łącząc te dwa różne światy, łamią stereotypy. Udowadniają, że wojskowy kucharz nie powinien kojarzyć się już z obrazem słusznej postury jegomościa nakładającego dużą chochlą kaszę do aluminiowej menażki. Gotują smaczne, dobrze skomponowane i zdrowe potrawy spełniające najwyższe wymagania jakościowo-sanitarne. A jak trzeba, potrafią zaskoczyć czymś nietypowym, na przykład kuchnią molekularną, potrawami fusion lub deserem z passiflory.

Pani Magdalena jest żołnierzem zawodowym od dwóch lat. Wcześniej, w cywilu była szefem kuchni w restauracji oraz gotowała dla dzieci w przedszkolu. Bardzo lubi wyzwania oraz kulinarne eksperymenty. Lubi przygotować coś dobrego z grilla. Tylko mięso musi być dobrze przyprawione ziołami. Pytana o sekret na wojskową grochówkę, z uśmiechem uchyla rąbka tajemnicy: - Do najlepszej jakości składników trzeba zawsze dodać odrobinę serca i kulinarnej pasji. Nigdy nie zdarzyło mi się aby żołnierze, którym gotowałam na poligonie, byli niezadowoleni. Po prostu jedzenie musi być dobre jak mu mamy.

Nasi kucharze jako receptę na sukces wskazują ciężką pracę. Aby zostać przysłowiowym mistrzem patelni, potrzeba oczywiście odrobinę kulinarnego talentu, ale najważniejsza jest chęć do nieustannego uczenia się i doskonalenia swoich umiejętności. To niekończąca się pogoń za doskonałością. Na konkursach podpatrują najlepszych kucharzy świata, uczą się od siebie nawzajem, wspólnie wymyślają nowe potrawy. Przed wyjazdem na olimpiadę kucharską trenują w co drugi weekend przez osiem miesięcy. Jednocześnie normalnie pracują w swoich jednostkach, jeżdżą na poligony, zabezpieczają najważniejsze wojskowe przedsięwzięcia. Jak podkreślają przez te wspólne wyjazdy zżyli się ze sobą, Stali się nie tylko drużyną mistrzów, ale również, a może przede wszystkim, paczką zagranych przyjaciół. Są dla siebie jak druga rodzina.

Ich pasja nie ogranicza się tylko życia zawodowego. W 2010 roku w Krakowie brali udział w biciu rekordu Guinnesa na najdłuższą pizzę na świecie. - To była niesamowita frajda - mówi pani Magdalena. - Wraz z kolegami z całej Polski upiekliśmy pizzę, która miała ponad kilometr długości.

W Brukseli będą promować polskie smaki. Może dzięki temu smakoszom przysmaków przygotowanych przez naszych kucharzy serce mocniej drgnie na słowo Polska? Wszak nie od dziś wiadomo, że droga do serca wiedzie przez żołądek…

Serwis nowasol.naszemiasto.pl jest dla Ciebie!

Wideo

polecane: Flesz: Czy grozi nam katastrofa klimatyczna?

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3